Senat płaci, Polonia się (kulturowo) bogaci
- Ałmator
- 6 paź 2025
- 2 minut(y) czytania
czyli o londyńskich czwartkach literackich

O tym, że senackie, czyli nasze, podatników pieniądze obok wspierania szczytnych celów idą także na mało przejrzyste i dość podejrzane inicjatywy polonijne, pisaliśmy już przy okazji rozstrzygnięcia Konkursu „Senat-Polonia 2025”. Teraz wracamy do tematu za sprawą imprezy jaka odbyła się w Londynie 27 września z inicjatywy Fundacji Otwarty Dialog. Fundacja ta zorganizowała tego dnia spotkanie z psycholożką i seksuolożką Aleksandrą Sarną w ramach „Londyńskich czwartków literackich. Spotkań z polonijnymi autorami”. Podczas imprezy, do której doszło dzięki finansowemu wsparciu Senatu (na realizację „czwartków” fundacja otrzymała 57 700 zł) promowano dwie książki rzeczonej autorki: „Debila” i „Alfonsa”, które godzą w dobre imię byłego i aktualnego prezydenta Polski. Nie wiemy, jak licznie brytyjska Polonia ruszyła na spotkanie z panią Sarną, ale na podstawie załączonych na Facebooku zdjęć można zaryzykować twierdzenie, że była to frekwencja iście kanapowa. Wiemy natomiast, a wiedza to wyjątkowo dla nas niepokojąca, że wspomniane, reklamowane na londyńskim bruku publikacje mają, bo takie jest założenie Konkursu „Senat-Polonia”, przyczynić się do „promocji Polski i kultury polskiej oraz zachowania dziedzictwa kulturowego”. Owa londyńska promocja polskiej kultury zapowiadana była przez organizatorów spotkania dość osobliwym afiszem, który informował między innymi, że promowane będą opowieści o „Debilu” Andrzeju Dudzie oraz… „Alfonsie” Karolu Nawrodzkim. Rzecz niezmiernie ciekawa, że brytyjsko-polonijny partner odbywających się w sobotę „Londyńskich czwartków literackich” nie wie, jak nazywa się obecny prezydent RP. A jak na całą sytuację zareagowała Małgorzata Kidawa-Błońska, która jako szefowa izby wyższej parlamentu patronuje konkursowemu rozdawnictwu pieniędzy? Na pytanie jednej z dziennikarek, czy 57 tysięcy senackich złotówek, przeznaczonych na promocję „Debila” i „Alfonsa” to dobrze wydane pieniądze, złotousta jak zawsze pani marszałek odparła: „Konkursy, które są prowadzone oceniają eksperci, komisja. Proszę sprawdzić dokładnie całą akcję promocji książek. Polonia chce spotykać się z takimi osobami. Będziemy to weryfikować. Jest to bardzo transparentne, bardzo dokładnie można sprawdzić, jak te środki były wydatkowane. Potem będzie można sprawdzić, jak je rozliczyliśmy. Zawsze każdy konkurs jest bardzo dokładnie sprawdzany, na co i jak były wydatkowane środki, żeby w przyszłości nie popełnić błędów”. Pomińmy dyplomatycznym milczeniem mało poważne, naszym zdaniem, wzmianki Kidawy-Błońskiej o „ekspertach” i „dokładnym sprawdzaniu, na co i jak były wydatkowane środki”. Ważniejsze jest to, że zdaniem pani marszałek (skąd ma taką wiedzę?) Polonia chce spotykać się z osobami pokroju Aleksandry Sarny. A skoro mówi to sama szefowa wyższej izby polskiego parlamentu, izby, która wzięła na siebie obowiązek sprawowania opieki nad Polonią, to kto wie, może kolejne, mające się odbyć w ramach „londyńskich czwartków”, spotkania będą dla tejże Polonii równie ważne i owocne? 11 października „Londyńskie czwartki literackie” zaszczycić ma znana ze swojej subtelnej retoryki Lotna Brygada Opozycji, której towarzyszyć będą tak wybitni promotorzy kultury polskiej oraz dziedzictwa kulturowego, jak płk. Adam Mazguła i Arkadiusz Szczurek. O żadnym z tych panów z pewnością nie można powiedzieć, że jest debilem albo alfonsem. No i co dla Polonii powinno być najważniejsze: cechuje ich wzorowe i bezinteresowne zamiłowanie do otwartego dialogu…
Fotograficzna relacja ze spotkania na stronie FB Londyńskie Czwartki Literackie została usunięta, a możliwość komentowania postów związanych z wydarzeniem zablokowana - co z "przestrzenią debaty i odwagi", o której wspominają inicjatorzy wydarzenia?





Komentarze