Kurt
- Omarchan Dżekebajew
- 7 maj
- 3 minut(y) czytania
kamień, który uratował życie

Kiedy byłem mały, bardzo lubiłem jeść cukierki. Mama, bojąc się, że zepsuję sobie zęby, zaczęła zawijać białe kulki w papierki po cukierkach. Kiedy rozwinąłem kolejny karmelek, zapłakałem: „To nie jest cukierek!”. Tak po raz pierwszy dowiedziałem się, co to jest kurt.
Z języka kazachskiego słowo „kurt” jest tłumaczone jako „kołobok”. Kurt, znany nam od dzieciństwa, mała, biała okrągła kulka zrobiona z mleka, przybył do nas kilka wieków temu od koczowniczych ludów Azji Środkowej. Początkowo słowo „kurt” pochodziło od tureckiego słowa „koro” – „suchy”, „wysuszony”. Produkowany jest z mleka koziego, owczego lub krowiego. W rzeczywistości kurt to koncentrat mleka w proszku z naturalnym konserwantem – solą. Nie bez powodu to właśnie koczownicy wymyślili kurt. Żyjąc bez stałego miejsca zamieszkania i przemieszczając się z jednego obszaru na drugi, potrzebowali odpowiedniej żywności, którą można by przechowywać i spożywać zarówno w upale, jak i w chłodzie. I to właśnie był kurt. Nic dziwnego, że kazachskie przysłowie mówi: „Dwa kurty na śniadanie, obiad i kolację – i cały dzień syty!". Oprócz tego, że kurt jest bardzo kaloryczny i pożywny, ma też wiele innych zalet. Kazachski „chupa-chups”, jak się go powszechnie nazywa, jest bogaty w białko, tłuszcz, wapń, witaminę A, witaminę B, witaminę C, żelazo, magnez itd. Ta słona przekąska z twarogu jest znana w wielu miejscach Azji Środkowej i na Bliskim Wschodzie, a każdy kraj ma swój własny, niepowtarzalny przepis na robienie kurtu. Tak więc wśród Baszkirów kurt to duże kule wielkości pomarańczy, Uzbecy dodają do kurtu czerwoną paprykę, a w Kazachstanie, w zależności od wielkości, kurt ma różne nazwy. Duży kurt o grubości 4-5 cm to „kulsze”, mały, formowany przez ściskanie dłonią, to „sykpa”.
Ale kurt to nie tylko tradycyjne danie ludów Azji Środkowej, „kurt to kamień, który uratował wiele istnień”. ALŻIR – Akmoliński Obóz dla Żon Zdrajców Ojczyzny, tak rozszyfrowuje się nazwę kobiecego obozu koncentracyjnego, stworzonego dla żon skazańców represjonowanych w latach 30. ubiegłego wieku i odsiadujących wyroki w GUŁagu. Przez ten obóz przewinęło się około 8 tysięcy kobiet, których jedyną winą było to, że nie odwróciły się od swoich prześladowanych mężów. Warunki przetrzymywania więźniów, jak we wszystkich obozach, były nieludzkie. Oprócz ciężkiej pracy kobiety były niedożywione, otrzymywały tylko 600 gramów chleba dziennie, kilka łyżek owsianki i breję ze zgniłych warzyw. Skazanych dziesiątkowała śmierć, ale w obozach na terenie Kazachstanu liczba zgonów była mniejsza. Miejscowa ludność pomagała ludziom przetrwać w trudnych warunkach. Była więźniarka z ALŻIR-u, Gertruda Platais, przyjechała do Kazachstanu w 1990 roku i opowiedziała pracownikom muzeum ALŻIR o tym, jak miejscowa ludność kazachska pomagała uwięzionym kobietom. Pewnego razu, wracając do baraków po ciężkim dniu pracy, więźniarki zobaczyły starych mężczyzn z dziećmi stojących wzdłuż płotu i rzucających w nie białymi kamykami. Wydarzenie to bardzo rozbawiło strażników, którzy szydzili z więźniów, że nawet mieszkańcy okolicznych wiosek ich nie lubią. Kazachskie więźniarki zaczęły szybko zbierać te kamienie, wyjaśniając swoim towarzyszkom niedoli, że to jedzenie. Wiele kobiet osadzonych w ALŻIRZe przeżyło w piekielnych warunkach dzięki Wierze, Nadziei i Kurtowi. Wspomnienia Gertrudy Platais stały się podstawą wiersza „Kurt – drogocenny kamień" napisanego przez nauczycielkę historii Raisę Golubiewą.
Pochodzenie kurtu związane jest z drogą. Podróżowanie po bezkresnym stepie nomadów wymagało stworzenia produktu idealnego. Stał się nim KURT.
Raisa Golubiewa
Kurt – drogocenny kamień
O mój Boże, to nie kamień.
Od niego tak pachnie mlekiem.
Płomień nadziei zadrżał w duszy,
A serce podeszło do gardła.
Oto co wymyślili starzy ludzie!
I kobiety ryzykujące życiem swych dzieci!
Ochraniali nas przed chorobą,
Ratowali nas od niewiary.
Zrozumieli - nie jesteśmy wrogami,
Lecz po prostu nieszczęśliwymi kobietami.
I jak mogli – pomagali,
Zadziwiając nas swoim człowieczeństwem.
W milczeniu czołgałam się po lodzie,
Zbierając bezcenne kamienie.
Teraz chciałabym ich ochronić
Przed nieszczęściem i gniewem strażników.
A nocą w najzimniejszym baraku,
Na ziemi splugawionej przez oprawców,
Ja, Niemka, modliłam się do muzułmańskiego Boga,
Tak, niczego nie pragnąc dla siebie.
Modliłam się o zdrowie dla starców,
O szczęście dla matek.
Szczególnie modliłam się za dzieci,
Aby los był dla nich łaskawy.
Przemierzyłam wszystkie kręgi piekła,
Straciłam wiarę i przyjaciół,
Ale jedno wiem,
Oto jak trzeba wychowywać dzieci.
tłumaczenie z rosyjskiego:
Aliszer Kissykow
Jana Ostapienko





Komentarze