Polski rodowód komrackiej posadzki
- Lucyna Ejma, Piotr Boroń
- 13 kwi 2025
- 3 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 22 sie 2025
Polska posadzka ozdobą prawosławnej świątyni

Na pytanie, która z komrackich budowli jest najcenniejszym zabytkiem architektonicznym stolicy Gagauzji, zarówno każdy jej mieszkaniec jak i zwiedzający Komrat turysta odpowie bez wahania, że Sobór św. Jana Chrzciciela. Górująca nad miastem swoimi charakterystycznymi, widocznymi z daleka złotymi kopułami cerkiew jest swoistą wizytówką Komratu i z pewnością chlubą jej mieszkańców. Potwierdzeniem tego może być fakt, że na 20 stycznia przypada święto Soboru, obchodzone zarówno przez parafian jak i miejskie władze, które z tej okazji organizują w komrackim domu kultury świąteczny koncert. Nam również cerkiew przypadła do gustu natychmiast po przyjeździe do Komratu. Po raz pierwszy progi świątyni przekroczyliśmy na początku września 2023 roku. Naszą uwagę od razu przykuła posadzka złożona z barwnych, pokrytych różnymi ornamentami płytek ceramicznych, tworzących wyszukaną kompozycję. Już po pierwszych, pobieżnych oględzinach nie mieliśmy żadnych wątpliwości, że dokonaliśmy ważnego, przynajmniej dla siebie, odkrycia: te z pewnością zabytkowe już płytki musiały przyjechać z Polski! Z Opoczna bądź z innego ośrodka znanego z produkcji płytek ceramicznych. Ileż to razy podobne posadzki widzieliśmy miedzy innymi w Lublinie oraz innych polskich miastach, a także w Rydze, Wilnie i Lwowie. Nasza radość była wielka: komracki Sobór św. Jana Chrzciciela przechowuje w swoich, liczących już 184 lata murach wiele cennych artefaktów, ale najpiękniejsze z nich są bez wątpienia płytki z Polski, a mówiąc ściślej z Radomia, o czym dowiedzieliśmy się już niebawem w trakcie kompletowania wszelkich dostępnych informacji o cerkwi i jej zajmującej historii.
Dzieje komrackiego Soboru sięgają roku 1840, choć niektórzy polscy autorzy, w tym Wikipedia, jako datę oddania do użytku świątyni błędnie podają rok 1820. Dwa lata po zakończeniu wojny krymskiej (1853–1856), na pamiątkę poległych w tym konflikcie Gagauzów, wybudowano czterdziestoośmiometrową dzwonnicę, pełniącą jednocześnie funkcję kaplicy oraz okazałej bramy prowadzącej do cerkwi. Sobór zyskał sobie wkrótce w mołdawskiej Besarabii rangę najważniejszej prawosławnej świątyni oraz stał się na długie dziesięciolecia celem pielgrzymek mieszkańców całej Gagauzji. Na początku lat 60. XX wieku sowieckie władze Komratu zamieniły świątynię na muzeum etnograficzne, co miało fatalny skutek dla jej sakralnego wyposażenia, które niemal w całości uległo zniszczeniu i rozgrabieniu. Budynek został oddany swoim prawowitym właścicielom w epoce Gorbaczowa, 5 sierpnia 1988 roku odbyło się w nim pierwsze od niemal 30 lat nabożeństwo. Nas w tej z konieczności skrótowo przedstawionej historii Soboru interesuje przede wszystkim jej polski akcent, to, kiedy i w jakich okolicznościach komracka świątynia otrzymała piękną posadzkę złożoną z wyprodukowanych w Polsce płytek ceramicznych. Jedyna wzmianka na ten temat, jaką udało nam się znaleźć w Internecie, to opinia mołdawskiego historyka Iwana Duminkana. Badacz ten tak pisze o komrackim ceramicznym polonicum: „Według świadectw ówcześnie żyjących ludzi (początek XX w. – P. B., L. E.) szczególnie rzucały się w oczy malowidła i podłogi. Podłogi były zrobione z płytki Marywil wyprodukowanej w polskim mieście Radom. Dla jej ułożenia przyjeżdżał stamtąd do Komratu specjalista. A propos, taką samą płytką była pokryta podłoga kościoła Narodzenia Pańskiego w Kiszyniowie”. Mamy zatem podstawy podejrzewać, że radomskie płytki zostały sprowadzone do Komratu pod koniec XIX wieku bądź na początku wieku XX. Posadzka wciąż rzuca się w oczy i na szczęście zachowała się do naszych czasów niemal w całości. Tylko na obrzeżach w miejsce oryginalnych dodano niewiele nowych płytek. W niektórych miejscach można zauważyć drobne zniszczenia (pęknięcia, ubytki), ale całość prezentuje się imponująco. Wnikliwy obserwator z pewnością dostrzeże, że część płytek nosi ślady jakby pożaru. To smutna pamiątka po sowieckiej władzy, która niszcząc wyposażenie świątyni posunęła się do barbarzyńskich praktyk palenia ikon we wnętrzach cerkwi, na stosie utworzonym na jej historycznej posadzce.
Jak się zdaje nikt dotychczas z osób zwiedzających Komrat i przybywających do stolicy Gagauzji z Polski nie zwracał większej uwagi na cerkiewną posadzkę, którą bez cienia przesady uznać można za jeden z najciekawszych poloników, znajdujących się w tej części Mołdawii. Wojciech Śmieja, autor przewodnika turystycznego po Mołdawii, nieco bagatelizuje komracką świątynię, nazywając ją „niewielką cerkwią”. Z kolei Judyta Sierakowska, w swoim, traktującym między innymi o Gagauzji, reportażu poświęciła jej zaledwie jedno skromne zdanie, zawierające aż dwa błędy (autorka datuje początek cerkwi na rok 1820 oraz nazywa ją soborem św. Jana). Naszym zdaniem Sobór św. Jana Chrzciciela, dzięki przepięknej, polskiej posadzce, posiada najwspanialsze wnętrze nie tylko w Komracie, ale i w całej Gagauzji. Wnętrze to, wraz ze swoją dekoracyjną posadzką, zasługuje na to, aby stać się jednym z najważniejszych i najbardziej rozpoznawalnych historycznych symboli Komratu.






















Komentarze