Niebezpieczne „więzi” prezes Marianny Temralijewej
- Lucyna Ejma, Piotr Boroń
- 20 lip
- 11 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 4 dni temu
o działaczach polonijnych bez taryfy ulgowej

Piastująca od 2022 roku funkcję prezesa ałmatyńskiego Centrum Kultury Polskiej „Więź” Marianna Temralijewa to kobieta niezwykle zapracowana i aktywna. Przynajmniej taki jej obraz wyłania się z zamieszczanych od jakiegoś czasu na łamach „Ałmatyńskiego Kuriera Polonijnego” publikacji i taki też wizerunek prezes „Więzi” kreowany jest w sieciach społecznościowych ałmatyńskiej organizacji. Nieznająca języka polskiego pani prezes chętnie bawi na oficjalnych spotkaniach z polskimi dyplomatami oraz urzędnikami państwowymi, podczas których podobno uczestniczy w merytorycznych dyskusjach poświęconych żywotnym problemom związanym z życiem kazachstańskiej Polonii.
W ciągu ostatnich miesięcy niestrudzona szefowa „Więzi” dużo podróżowała po Polsce. Jesienią 2025 roku zdążyła załapać się na kilka bardzo ważnych polonijnych imprez oraz spotkać się z wieloma liczącymi się oficjelami, o czym obszernie donosił 4 (48) numer „Ałmatyńskiego Kuriera Polonijnego”. Poznajmy tytuły tych doniesień, które dokumentowały (również fotograficznie) wizyty pani Marianny między innymi w Pałacu Prezydenckim i siedzibie Instytutu Pamięci Narodowej oraz jej udział w konferencji Instytutu Rozwoju Języka Polskiego: „Spotkanie Min. Jędrzak z przedstawicielami Związku Polaków w Kazachstanie”, „Wizyta delegacji z Kazachstanu w Instytucie Pamięci Narodowej”, „Delegacja Związku Polaków w Kazachstanie na owocnych spotkaniach w Warszawie”. Wydawać by się zatem mogło, że prezes Temralijewa to właściwy człowiek na właściwym miejscu. Ktoś szczerze zatroskany problemami swojego środowiska oraz godnie to środowisko reprezentujący przed polskimi placówkami dyplomatycznymi w Kazachstanie oraz odpowiednimi instytucjami w Polsce. W świetle posiadanej przez nas wiedzy (a wiedzę tę czerpiemy również z autopsji), kreowany przez „Ałmatyński Kurier Polonijny” oraz Centrum Kultury Polskiej „Więź” wizerunek pani prezes daleki jest od prawdy. W rzeczywistości jest zwyczajnie kłamliwy, co pokazujemy poniżej.
MARIANNA TEMRALIJEWA – NIELEGALNY PREZES
19 marca 2022 r. Marianna Temralijewa została prezesem CKP „Więź”. O wyborach została poinformowana jedynie garstka wtajemniczonych działaczy organizacji, dlatego dla wielu przedstawicieli ałmatyńskiej Polonii wybór nowej szefowej „Więzi” był prawdziwym zaskoczeniem. Świeżo upieczona prezeska nie miała żadnych konkurentów. Na liderkę ałmatyńskich Polaków została po prostu namaszczona przez odchodzącą panią prezes, a wszystko w obecności zaledwie dwudziestu członków „Więzi”. Tymczasem na stronie CKP „Więź” możemy przeczytać, że organizacja ta „zrzesza ponad 500 osób”. Te dziwne, w zasadzie kuriozalne wybory nie miały nic wspólnego z umocowaną prawnie procedurą wyborczą. Zwyczajnie nie mieściły się w literze obowiązującego „Więź” prawa, czyli statutu organizacji, który wyraźnie stanowi, że walne zebranie (a o takim w tym przypadku mówimy) może podjąć prawomocne postanowienia (na przykład wybór nowego prezesa), jeśli uczestniczy w nim nie mniej niż 50 % członków organizacji (punkt 6.4 statutu „Więzi”). Wyłoniona na drodze nieprawomocnych wyborów pani prezes przez wszystkie lata sprawowania swojej funkcji ani razu nie zwołała zebrania zarządu z udziałem członków organizacji, choć obliguje ją do tego punkt 6.2 statutu „Więzi”. Zebranie takie powinno być zwoływane nie rzadziej niż raz na rok. Zatem Marianna Temralijewa nie rozlicza się przed członkami „Więzi” ani z podejmowanych przez siebie i zarząd działań, ani z otrzymywanych z Polski dotacji, ani ze stanu organizacyjnych finansów. Co do wspomnianego zarządu, to jego kadencja powinna trwać w świetle statutu 3 lata. Jego obecni członkowie pełnią swoją funkcję już grubo ponad wyznaczoną kadencję, przy czym przynajmniej jeden z nich już dawno, jako repatriant, mieszka w Polsce…

TAJNY DOKUMENT
Podczas jednego ze spotkań z Marianną Temralijewą, które odbyliśmy w Ałmatach na początku roku szkolnego 2022/2023, poprosiliśmy świeżo upieczoną panią prezes o udostępnienie nam statutu „Więzi”, którego fragmenty planowaliśmy (z okazji jubileuszu organizacji, który przypadał na 2023 r.) opublikować na łamach „AŁMATORA”. Reakcja szefowej CKP „Więź” na naszą prośbę była na tyle absurdalna, że z wrażenia zaniemówiliśmy, nie wiedząc, jak przekonać panią prezes, że to, co mówi, jest zwyczajną niedorzecznością. Marianna Temralijewa, wyraźnie zaskoczona naszą prośbą, odparła, że statut CKP „Więź” jest dokumentem tajnym i dlatego nie udostępnia się go osobom postronnym. Dalej padły wyjaśnienia, że jest on „opieczętowany” i właśnie dlatego podlega ścisłej ochronie, a dostęp do niego może mieć jedynie wąskie grono z zarządu „Więzi”. O tym, że statut „Więzi” jest traktowany przez jej władze jako dokument specjalnego zaszeregowania, poinformowaliśmy panów konsulów: Józefa Tymanowskiego (konsul generalny) i Przemysława Szymańskiego. Obydwaj zareagowali śmiechem, obiecując, że „zdobędą” statut i że wkrótce będziemy mogli się z nim swobodnie zapoznać. Słowa nie dotrzymali, a my mamy prawo podejrzewać, że konsul Szymański (J. Tymanowski dość szybko pożegnał się ze swoim stanowiskiem) nigdy do niego nie zaglądał i nie ma pojęcia (albo nie chce mieć), jak bardzo sposób sprawowania funkcji prezesa przez panią Mariannę jest niezgodny z zasadami statutu „Więzi”. Na stronie internetowej i Facebooku CKP „Więź” statutu nie znajdziemy, co zapewne ułatwia Mariannie Temralijewej sprawowanie funkcji szefowej ałmatyńskiej organizacji, a już z pewnością podejmowanie nietransparentnych działań. Jej prezesura owiana jest nimbem tajemniczości. Tak naprawdę niewielu przedstawicieli ałmatyńskiej Polonii wie, jakie decyzje podejmuje prezes „Więzi”, jak gospodaruje ona składkowym funduszem oraz na co idą otrzymane z Polski dotacje i czy środki te są uczciwie rozliczane. Od wyboru w 2022 r. na stanowisko prezesa Marianna Temralijewa nie tylko nie zwołała żadnego zebrania. O swoich, tylko niektórych i raczej błahych, decyzjach informuje bardzo rzadko i w zdawkowy sposób. Dodzwonienie się do pani prezes, jak nas informują polscy mieszkańcy Ałmatów, graniczy z cudem. Podobnie jak otrzymanie odpowiedzi na wysyłane do niej, w sprawach oficjalnych, maile. Na stronie „Więzi” możemy znaleźć skład zarządu organizacji oraz jej radę honorową, dwie instancje, które zdają się istnieć tylko na papierze. Przynajmniej jeden z członków zarządu już dawno wyjechał na stały pobyt do Polski, więc na liście figuruje jako typowa „martwa dusza”. Być może takich „dusz” jest znacznie więcej, skoro zarząd nie odbywa żadnych zebrań i nie podejmuje żadnych uchwał i decyzji, które byłyby komunikowane szeregowym członkom CKP „Więź”.
RODZINNE WIĘZI W CKP „WIĘŹ”
Przez długie lata w Ałmatach było o niej głucho. Wiadomo, że w Warszawie kończyła szkołę średnią, po której poszła, również w Polsce, na studia. Objawiła się nieoczekiwanie w zeszłym roku i od razu w gronie reprezentantów Kazachstanu na Polonia Camp oraz jako aktywistka CKP „Więź”. Dodajmy: jako aktywistka od spraw młodzieży. O kim mowa? O córce Marianny Temralijewej – Renacie Temralijewej, o której możemy wyczytać w 2 (46) numerze „Ałmatyńskiego Kuriera Polonijnego”, że na zjeździe Liderów Młodzieży Polonijnej w Kazachstanie (nie podano daty zjazdu) znalazła się w składzie nowych przewodniczących tej organizacji wybranych na lata 2025-2026. Pani Renacie, donosi „Kurier”, powierzono funkcję „ambasadorki łączności młodzieży polonijnej z Polską”. Brzmi dostojnie, tyle że pani „ambasadorki” nikt w Ałmatach nie zna. To znaczy, nikt ze zwykłych członków CKP „Więź”, którzy nigdy pani Renaty na oczy nie widzieli i nie słyszeli o jej działaniach na rzecz polonijnego środowiska. „Wiemy, że córka Marianny Temralijewej jest jakąś przedstawicielką młodzieży polskiej w Kazachstanie, ale tu, w Ałmaty, nikt jej nie zna. Nie wiemy, jakie są jej osiągnięcia. Dla naszego środowiska niczego nie zrobiła. Nikt jej nigdy nie widział w Gimnazjum nr 23, w którym działają polskie klasy” – mówi nasz rozmówca, mieszkaniec Ałmatów i wieloletni członek CKP „Więź”. Opinię tę potwierdzają rodzice uczniów polskich klas. Jak wynika z uzyskanych przez nas informacji, w ciągu ostatnich dwóch lat nikt z zarządu „Więzi” nie odwiedzał polskich klas, a nazwisko, reprezentującej polską młodzież w Kazachstanie, „ambasadorki” w Gimnazjum nr 23 nikomu nic nie mówi.

Nie wiedzieliśmy tego, przygotowując do druku 21. numer „AŁMATORA”, w którym Renacie Temralijewej poświęciliśmy kilka ważnych linijek. Pretekstem było wybranie pani Renaty do Młodzieżowej Rady Polonijnej przy Marszałku Senatu RP, co, znając polonijne „osiągnięcia” córki prezes CKP „Więź”, uznaliśmy za rzecz wielce podejrzaną. O swoich wątpliwościach tak pisaliśmy: Zaszczytu reprezentowania w Radzie tego ostatniego kraju (Kazachstanu) dostąpiła Renata Temralijewa, znana przede wszystkim z tego, że jest córką prezeski Centrum Kultury Polskiej „Więź” w Ałmaty. Mimo że spędziliśmy w tym mieście cztery długie lata, nigdy nie zauważyliśmy, aby przyszła członkini Młodzieżowej Rady przejawiała jakąkolwiek działalność na rzecz miejscowego środowiska polonijnego. Jako że o jej aktywności głucho było również po naszym wyjeździe z Kazachstanu, mamy prawo domniemywać, że dobór członków Młodzieżowej Rady Polonijnej przebiegał wedle mało przejrzystych i nie do końca przekonujących kryteriów. Zakładamy, oby nie pochopnie, że w ałmatyńskiej „Więzi” kultywuje się nie tylko więzi między członkami tej zasłużonej organizacji, ale także więzi rodzinne. A mówiąc już bardziej otwarcie, cała sprawa pachnie nam nepotyzmem (…). Cała sprawa nie pachnie już nam nepotyzmem. Renata Temralijewa została namaszczona na reprezentantkę młodzieży polonijnej w Kazachstanie przez swoją ustosunkowaną matkę. Innych kandydatur zwyczajnie nie brano pod uwagę, podobnie jak nie przeprowadzono w tej sprawie żadnego głosowania lub dyskusji w środowisku, którego przedstawicielką ma być rzekomo młoda Temralijewa.
MARIANNA TEMRALIJEWA I SŁUŻBY SPECJALNE
Nic nie wiemy o związkach prezes CKP „Więź” ze służbami specjalnymi Republiki Kazachstanu. Wiemy natomiast, że w sprawach bezpieczeństwa nauczycieli z Polski, którzy zostali skierowani do pracy w Ałmatach, pani Marianna przejawia szczególną „czujność”. Tak przynajmniej było 9 maja 2023 r., kiedy to prezes Temralijewa zaalarmowała telefonicznie, we wczesnych godzinach porannych, ORPEG, że dwoje pracujących w Ałmatach nauczycieli języka polskiego znalazło się w centrum uwagi kazachstańskich służb specjalnych. Owe służby, zdaniem dobrze poinformowanej prezes CKP „Więź”, miały być zaniepokojone bezprawnymi działaniami nauczycieli, których mieli się oni jakoby dopuszczać na terenie Kazachstanu. Pani prezes nie ujawniła źródeł swojej wiedzy oraz nie sprecyzowała, jakież to bezprawne działania podejmują, w końcu przez nią zaproszeni do pracy, nauczyciele. Reakcja ORPEG była natychmiastowa. Po długich godzinach bezskutecznych prób dodzwonienia się do Ałmatów (był to w Kazachstanie dzień wolny od pracy), warszawskiemu szefowi nauczycieli udało się wreszcie z nimi połączyć. I choć inkryminowana dwójka spokojnie wyjaśniła zdenerwowanemu pracownikowi ORPEG, że historia ze służbami jest zwykłą bujdą, kolportowaną przez panią Temralijewą w celach ich zdyskredytowania, pedagogom zalecono czujność oraz natychmiastowe porzucenie działań, które mogłyby godzić w kazachstański porządek prawny. Do całej sprawy nauczyciele odnieśli się wkrótce w specjalnym raporcie wysłanym do ORPEG. Opisano w nim nie tylko przypadek ze służbami, ale także inne nieuczciwe działania Marianny Temralijewej, podejmowane przez nią w celu podważenia reputacji nauczycieli w oczach ałmatyńskiego środowiska polonijnego. ORPEG nie raczył odpowiedzieć na przesłany im raport, ignorując wszelkie doniesienia pedagogów związane ze sposobem ich traktowania przez prezes CKP „Więź”. Sprawę kolportowania fałszywych informacji o służbach specjalnych zgłosili oni także Konsulatowi Generalnemu RP w Ałmaty w nadziei, że placówka ta zainteresuje się tak niecodziennym problemem i w ramach tak zwanej opieki konsularnej podejmie jakieś działania. Konsul Przemysław Szymański, do którego dwójka nauczycieli w tym celu udała się na rozmowę, uznał sensacyjne doniesienia Marianny Temralijewej za niegodny interwencji „zabawny wygłup”. Rzecz była mu zresztą już znana – konsul został o niej poinformowany przez ORPEG. Przemysław Szymański podczas spotkania stwierdził, że jest świadomy kłamstwa prezes „Więzi”, ale nie zamierza nic z nim robić. Oświadczył przy tym zdumionym pedagogom, że zdaje sobie sprawę, że pani Temralijewa jest osobą nieuczciwą, ale jako z prezeską organizacji polonijnej musi z nią współpracować, bo tak mu to nakazuje wieloletnie doświadczenie konsularne oraz zwykły pragmatyzm.
MARIANNA TEMRALIJEWA „WYDAJE” „AŁMATORA”
O kimś, kto wie, jak w danej sytuacji postępować, aby mieć z tego jakieś zyski, mówimy, że wie, z której strony chleb jest posmarowany. To powiedzenie zdaje się idealnie pasować do Marianny Temralijewej, która już podczas pierwszego roku swojej prezesury bezprawnie wzięła od Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie” pieniądze na „wydawanie kwartalnika „Ałmator””. O fakcie tym nie raczyła jednak poinformować najbardziej zainteresowanych, czyli wydawców i redaktorów kwartalnika. Tu ważna okoliczność: CKP „Więź” wystąpiło o finansową pomoc na „wydawanie „Ałmatora”” nie tylko nie mając do tego żadnego formalnego tytułu, ale robiąc to także bez wiedzy i zgody jego redaktorów, którzy takiej pomocy zwyczajnie nie tylko nie potrzebowali, ale także nigdy do żadnej polskiej fundacji się o nią nie zwracali. Oczywiście można by założyć, że „troskliwa” działaczka chciała zrobić „AŁMATOROWI” niespodziankę, czyli pozyskać dla czasopisma (wprawdzie z naruszeniem obowiązujących przepisów) środki, które jego wydawcy mogliby wykorzystać na przykład na nagrody dla uczniów zaangażowanych w redagowanie kwartalnika. Można by, gdyby nie to, że o zdarzeniu redaktorzy dowiedzieli się przypadkowo (w marcu 2023 r.), a z przyznanej w dość dziwnych okolicznościach dotacji nigdy nie skorzystali, bo nie dano im takiej możliwości. O sprawie, noszącej znamiona malwersacji, redaktorzy, natychmiast po jej wykryciu, poinformowali Józefa Tymanowskiego, pełniącego wówczas funkcję Konsula Generalnego w Ałmaty. Konsul Tymanowski, podzielający opinię redaktorów, że doszło do naruszenia przez panią Temralijewą prawa, obiecał niezwłocznie poinformować o tym prokuraturę. Niestety, na obietnicach się skończyło. Pracownicy konsulatu uznali zapewne, że nauczyciele i tak wkrótce opuszczą Kazachstan, a z panią prezes przecież jakoś trzeba ułożyć sobie relacje, niezależnie od gromadzących się wokół jej osoby podejrzeń i wątpliwości. Mało tego, konsul Tymanowski (a wraz z nim konsul Szymański) lekko przeszedł do porządku nad oczywistym kłamstwem, którym posłużyła się Marianna Temralijewa, próbująca jakoś wybrnąć z zaistniałej sytuacji. Otóż prezes „Więzi” wprawdzie oświadczyła w konsulacie, że otrzymała od „Pomocy Polakom na Wschodzie” pieniądze na „wydawanie kwartalnika „Ałmator””, ale kupiła za nie drukarkę, którą przekazała redakcji „AŁMATORA”. O kłamstwie tym wiedział nie tylko Konsulat Generalny w Ałmaty. Także ORPEG został poinformowany o przywłaszczeniu sobie przez Mariannę Temralijewą pieniędzy „na wydawanie „Ałmatora”” oraz o rzekomo przekazanej redakcji kwartalnika drukarki zakupionej z uzyskanych od „Pomocy Polakom na Wschodzie” środków. Obydwie placówki nie tylko nie podjęły wobec prezes Temralijewej żadnych kroków, ale de facto pozwoliły jej przez kilka miesięcy na podejmowanie działań dyskredytujących redaktorów i zarazem nauczycieli w oczach miejscowych Polaków. Działania te miały również dowieść w oczach konsulatu i ORPEG, że to nauczyciele działają na szkodę miejscowego środowiska polonijnego. Objęły one między innymi kolportowanie fałszywych informacji o rzekomym łamaniu przez nauczycieli prawa Republiki Kazachstanu (co spowodować miało reakcję służb specjalnych) oraz zaniedbywanie swoich obowiązków pedagogicznych. Sprawa bezprawnie pobranych przez prezes „Więzi” pieniędzy na „wydawanie „Ałmatora”” znalazła dość szybko pomyślny dla nauczycieli finał. Poinformowali oni Fundację „Pomoc Polakom na Wschodzie” o działaniach „Więzi”, która została zmuszona do oddania (nastąpiło to 24 maja 2023 r.) bezprawnie pobranych od Fundacji środków na „wydawanie kwartalnika „Ałmator””.

BIURO „WIĘZI” POD FAŁSZYWYM ADRESEM
Na temat siedziby CKP „Więź” latami krążyły wśród ałmatyńskiej Polonii różne wersje. Niektóre rozpowszechniane przez zarząd organizacji, który, wątpiących członków „Więzi”, czy siedziba ta w ogóle istnieje, stanowczo zapewniał, że lokal jest wprawdzie w remoncie, ale już wkrótce zostanie oddany do użytku. Taką informację na temat siedziby ałmatyńskiej Polonii powielała w latach 2022-2023 Marianna Temralijewa. Tak się dziwnie składało, że nikt z pytanych przez nas członków „Więzi” (całkiem pokaźne grono) nigdy jej siedziby na oczy nie widział i nie potrafił podać jej adresu. Jako oficjalne biuro „Więzi” przez długie lata wskazywano prywatne mieszkanie w Ałmaty, mieszczące się na prospekcie Abaja. Adres ten (Ałmaty, pr. Abaja 20/1) nadal figuruje w statucie „Więzi”. W 2022 r., w nr. 2 (36), pojawił się on także w „Ałmatyńskim Kurierze Polonijnym” w tabelarycznym zestawieniu polskich organizacji działających w Kazachstanie. Wielokrotne, podejmowane przez nas próby odwiedzenia siedziby „Więzi” na Abaja 20/17 zakończyły się wreszcie sukcesem. Drzwi otworzył nam pewnego dnia zaskoczony lokator, który oświadczył, że o żadnym CKP „Więź” nigdy nie słyszał! Potwierdzeniem tego, że adres „Więzi” jest zwykłym oszustwem były słowa dzielnicowego, do którego zwróciliśmy się z prośbą o wyjaśnienie sprawy. Poilicjant kategorycznie oświadczył, że lokal na Abaja 20/17 nigdy nie był wynajmowany przez polską organizację polonijną. Adres na Abaja dość długo figurował, jako adres siedziby „Więzi”, na stronie organizacji. Kiedy zaczęliśmy temat drążyć i kierować stosowne zapytania do „Więzi” i ałmatyńskiego konsulatu, na tejże stronie nastąpiła nieoczekiwana zmiana: ul. Abaja nagle „wyparowała”, zastąpiła ją informacja o biurze CKP „Więź” na ul Kopernika 124g/7. Również ten adres, jak zdążyliśmy się upewnić, nic nie mówił szeregowym członkom „Więzi”. W roku 2023 na stronie „Więzi” pojawiło się nawet zdjęcie ze spotkania w owym biurze, w którym wzięli udział nauczyciele z Polski. Zdjęciom towarzyszyła informacja o dofinansowaniu tegoż właśnie lokalu przez Stowarzyszenie „Wspólnota Polska”. Rzecz wydała nam się podejrzana, dlatego jeden z naszych ałmatyńskich współpracowników udał się pod wskazany adres. Bynajmniej nie byliśmy zdziwieni, kiedy okazało się, że w lokalu pod numerem 7 nie znajduje się siedziba „Więzi”. Adres, o którym mowa, od 2001 roku jest siedzibą całkiem dużej firmy „AVANTAGE Pro”, z którą – co za zbieg okoliczności! – związana jest księgowa „Więzi” Natalia Duchanina. Trudno sobie wyobrazić, że stowarzyszenie dzieli to skromnej wielkości pomieszczenie z prężnie działającą firmą. Oficjalnie w pomieszczeniu tym mają odbywać się różne uroczystości, zajęcia z języka polskiego, ma znajdować się biblioteka polskiej literatury (przynajmniej tak uzasadniało przydzielane dotacje na biuro „Więzi” Stowarzyszenie „Wspólnota Polska”). Tymczasem uczestnicy zajęć z języka polskiego zmuszeni byli wynajmować sale lekcyjne na własny koszt aż do 2025 roku...

W świetle powyższych przykładów, pozostaje nam mieć nadzieję, że Marianna Temralijewa to odosobniony przykład patologicznych zachowań, mających miejsce wśród prominentnych działaczy kazachstańskiej Polonii. Przykład o tyle niebezpieczny, że z pełną świadomością aprobowany przez pracowników, przynajmniej niektórych, ałmatyńskiego konsulatu i niektórych przedstawicieli polskich fundacji. Marianna Temralijewa już czwarty rok jest prezesem największej organizacji polonijnej w południowym Kazachstanie. Już cztery lata jest honorowana przez polskich dyplomatów w Kazachstanie i polskie instytucje. Te ostatnie niestety nieświadome, że człowiek reprezentujący kazachstańskie Centrum Kultury Polskiej „Więź” ma niewiele wspólnego zarówno z więzią, jak i z kulturą. A już zwłaszcza z kulturą polską, która w dalekim Kazachstanie zasługuje na uczciwszych orędowników.









Komentarze