top of page

Ach, co to był za bal!

XII bal lwowski w Krakowie

... a był to bal lwowski, który odbył się 1 lutego 2025 roku w „Piwnicy na Strychu” w Krakowie. To już 12 bal, który dobitnie dowodzi, że pamięć o Kresach i ich barwnych tradycjach jest w Krakowie wyjątkowo żywa. Pomysłodawcami byli Anna Stengl i Ryszard Kucała. Początkowo odbywał się w Klubie „Pod Gruszką”, ale już od siódmego balu bawimy się w uroczym miejscu, w „Piwnicy na Strychu”.

Przychodzą na bal rodowici lwowianie i ich rodziny, przyjaciele, sympatycy i członkowie Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich. Bawimy się przy piosenkach i melodiach lwowskich. Głównie to repertuar z okresu międzywojennego. Są też piosenki i melodie współczesne, ale zbliżone charakterem do dawnych piosenek. Melodyjne walce, walczyki, tanga, polki porywały do tańca wszystkich. Na parkiecie było tłoczno – dopiero o godzinie pierwszej w nocy zrobiło się trochę luźniej, a około czwartej nad ranem zeszły z parkietu ostatnie pary. Wyjątkowym gościem – można powiedzieć królową balu – była pani Teresa Wojciechowska, rodowita lwowianka, która uczestniczy we wszystkich balach od początku. Urocza, uśmiechnięta, radosna i tańcząca seniorka licząca 97 wiosen. Na każdy bal przychodzi ze swoją rodzinną „eskortą”..., a przyjeżdżają ze Śląska, z Berlina, z Łodzi. W tym roku przybył gość z Paryża, pan Andrzej Dembiński – działacz niepodległościowy. Bal zaszczycił swoją osobą pan Andrzej Gołaś, były prezydent Miasta Krakowa. Przybyła prawnuczka słynnego architekta Jana Sas-Zubrzyckiego Izabela Tysson, a także autor książki „Muzyka we Lwowie” Michał Piekarski.

Ponieważ był to ostatni dzień śpiewania kolęd, wszyscy byli zgodni, by odśpiewać te najpiękniejsze polskie kolędy. Śpiewali wszyscy, każdy w tym momencie był artystą. Przy akompaniamencie rodzinnej grupy: Roma Krzemień – fortepian, Paula Krzemień, Agata Krzemień-Rybska i Romcia Krzysztofik – skrzypce, zabrzmiały nasze polskie kolędy. Każdy ochoczo i donośnie śpiewał, ale górował nad wszystkimi głos Wojciecha Habeli, który cieszył nas także swoimi występami: a to lwowskim humorem, a to nostalgicznymi wierszami lwowskich autorów, czy też kabaretowymi piosenkami.

Było kolorowo, nie tylko w wystroju sali, którą udekorowali państwo Aneta i Stanisław Dudkiewiczowie oraz Ewa i Grzegorz Fryczowie, ale także stroje pań i panów były wyjątkowe. Byliśmy w centrum Lwowa, gdyż przez cały czas przewijały się slajdy i filmiki pokazujące to nasze kochane miasto. Było wszystko po lwowsku. Na stołach stał słynny Baczewski, który rozgrzewał od środka i pozwalał na różne fantazyjne figury w tańcach... Ach, cóż to był za bal! Dobrze, że czas szybko płynie, bo myślimy już o balu w przyszłym 2026 roku. Zatem, do zobaczenia!




Romama Krzemień

bottom of page